Byłem prześladowany przez SB w czasie studiów, a sądy III RP uznały fałszerstwa bezpieki

W początkach lutego 2019 r. w mediach pojawiły się doniesienia, że w archiwach IPN znajduje się dokumentacja wskazująca, iż w 1979 r. zostałem zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa. Były one dla mnie wielkim zaskoczeniem, wręcz szokiem, ponieważ przez 40 lat nie miałem żadnej wiedzy, ani jakichkolwiek przesłanek sugerujących, by mogło to mieć miejsce.

Według obowiązujących w 2019 r. przepisów, nie miałem obowiązku składania oświadczenia lustracyjnego. Obowiązek taki miałem w roku 2007 i wtedy złożyłem oświadczenia lustracyjne do trzech instytucji, napisałem w nich zgodnie z prawdą, że „nie byłem świadomym i tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa” – kompletna dokumentacja tego dotycząca znajduje się w aktach postępowania. Będąc pewnym, że nie podpisałem zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa, w związku z rozpętaną wrzawą medialną, a przede wszystkim działając w zaufaniu do państwa prawa, wierząc, że po 30 latach od obaleniu w Polsce komunizmu mogę oczekiwać rzetelnego i sprawiedliwego postępowania lustracyjnego i procesu  sądowego, w dniu 22 lutego 2019 r. złożyłem oświadczenie lustracyjne wraz z pismem przewodnim do Sądu Okręgowego w Warszawie o przeprowadzenie autolustracji.

Mój proces lustracyjny ma już ponad siedmioletnią  historię. W tym czasie media zastosowały wobec mnie przytłaczających rozmiarów przemysł pogardy (ponad 500 tendencyjnych, często napastliwych i obraźliwych publikacji). Pojawiło się także kilkanaście artykułów obiektywnych, a wśród nich dwie istotne pozycje o charakterze  naukowym. Powstały także dwie naukowe monografie, napisane przez wybitnych profesorów, którym jestem bardzo wdzięczny za skrupulatną, obiektywną i rzetelną analizę materiałów historycznych sprzed ponad 40 lat.

Z perspektywy ponad siedmiu lat procesu lustracyjnego mam przykre poczucie, że organa państwa polskiego odpowiedzialne za dochodzenie do prawdy starają się zrobić coś odwrotnego i wmówić mi oraz opinii publicznej oczywistą nieprawdę. Usiłują bowiem wykazać, że złożyłem nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne. A czynią to poprzez niewłaściwe prowadzenie postępowań oraz wydawanie nieadekwatnych do materiału dowodowego stanowisk i orzeczeń sądowych.

Prokurator Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN skierował do Sądu Okręgowego stanowisko, w którym wniósł o „wydanie  orzeczenia, stwierdzającego, że Kazimierz Kujda złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne. Sąd Okręgowy spełnił oczekiwanie prokuratora i w wydanym orzeczeniu stwierdził, iż K. Kujda złożył niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne,. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy zaskarżone, sprzeczne z prawdą, orzeczenie. Najnowsze wydarzenie w tej sprawie nosi datę10 czerwca 2026 r. Jest nim zawiadomienie z Sądu Apelacyjnego o przyjęciu kasacji i przesłaniu dokumentacji do Sądu Najwyższego.

Wymienione wyżej postanowienia organów państwowych, prokuratora Oddziałowego Biura Lustracyjnego IPN i sądów, są oparte na  błędnych założeniach i przez to nieprawdziwe. Nie byłem tajnym współpracownikiem SB, nie podpisałem zobowiązania do współpracy z tą przestępczą organizacją, nie wiedziałem, że esbek nadał mi pseudonim, dowiedziałem się o tym dopiero w 2019 r. Ani razu nie byłem poinformowany, że esbek w fałszowanej dokumentacji opisuje mnie jako tw Ryszard.  Nigdy nie napisałem żadnego donosu. Nie wypełniłem żadnego warunku wymaganego przez orzecznictwo sądowe, aby być zakwalifikowanym do tej kategorii nikczemnych ludzi.

Taka jest prawda i nie zmienią jej żadne tendencyjne stanowiska prokuratorskie ani wątpliwe wyroki sądowe. Nie wierząc w praworządność, rzetelność i bezstronność prokuratorów z pionu prokuratorskiego IPN oraz sędziów, nie oczekując na sprawiedliwe zakończenie mojego procesu lustracyjnego, postanowiłem założyć stronę internatową „Prawda o Kazimierzu Kujdzie” i opublikować na niej materiały procesowe i dowodowe. Z tych materiałów, a szczególnie z monografii naukowych jednoznacznie wynika, że nie byłem tw. Prawda jest inna: 45 lat temu padłem ofiarą prześladowań ze strony aparatu represji w PRL, a w wolnej Polsce zostałem skrzywdzony przez instytucje odpowiedzialne za lustrację.

Tę prawdę potwierdzają szczęśliwie zachowane w moim prywatnym archiwum dokumenty (w liczbie ponad 150), a przede wszystkim opracowania wybitnych historyków, zawierające szczegółową i rzetelną analizę naukową archiwalnych materiałów znajdujących się w IPN. W oparciu o te  dokumenty oraz obiektywne opracowania naukowe i opublikowane artykuł i wywiady każdy z Państwa będzie mógł wyrobić sobie własną opinię w sprawie prawdziwości mojego oświadczenia lustracyjnego. Oto charakterystyczne fragmenty z opracowań naukowych:

Z Post scriptum książki prof. Grzegorza Łukomskiego „O imperatyw prawdy. Kazimierz Kujda w przestrzeni działań służb państwa komunistycznego 1979-1987:

Na podstawie dostępnych materiałów archiwalnych, po dokonaniu wnikliwej krytyki zewnętrznej i wewnętrznej z zakresu heurystyki i hermeneutyki, dostępnych dokumentów oraz wiedzy poza źródłowej zdecydowanie stwierdzić należy, iż Kazimierz Kujda nie był tajnym współpracownikiem komunistycznych służb. […]Prezentowana praca to studium przypadku, to przykład opresji totalitarnego państwa wobec Polaków.

Z Zakończenia książki prof. Bogusława Górki „Sfabrykowana współpraca Kazimierza Kujdy”:

Ta monografia, oczyszczająca w trybie naukowym K. Kujdę z zarzutu faktycznej współpracy z SB, jest studium przypadku nietypowego, ale przypadku, który wcale nie był odosobniony w aparacie bezpieczeństwa PRL.

Z recenzji prof. Stanisława Obirka (Uniwersytet Warszawski):

W oparciu o materiały operacyjne w świetle normatywów i modus operandi bezpieki Profesor wykazuje ponad wszelką wątpliwość, że K. Kujda nie był tajnym współpracownikiem SB.

Z publikacji naukowej dr Piotra Gontarczyka pt. ,,Anatomia pewnego pomówienia, czyli o aktach archiwalnych Służby Bezpieczeństwa dotyczących Kazimierza Kujdy i o tym, co z nich wynika”:

[…]W dokumentach funkcjonariusz SB nierzetelnie opisywał rzeczywistość, łamiąc wewnętrzne przepisy i zasady pracy operacyjnej. Mimo zdecydowanej odmowy współpracy i unikania kontaktów przez kilka lat, fikcyjnie trzymał Kazimierza Kujdę, w ewidencji operacyjnej SB jako tajny współpracownik. W szczególności autor opracowania zwraca uwagę na liczne nieprawidłowości w toku rejestracji i prowadzenia TW ”Ryszard”, które wskazują na fikcyjność rejestracji wyłącznie dla „wyników”.

Przykłady wymownych dokumentów wytworzonych  przez SB

Protokół zniszczonych dokumentów.

Esbek w sposób całkowicie dowolny niszczył dokumenty, które wytworzył i były w jego posiadaniu. Przedstawiona notatka świadczy także o zniszczeniu 12 dokumentów zarejestrowanych (PB-VII-..) w kancelarii. Brak podpisu jednego członka komisji potwierdza dowolność niszczenia dokumentów.  POBIERZ DOKUMENT

Pismo do Zarządu Zwiadu. Zlecenie dla Zarządu Zwiadu  W.O.P. w sprawie ustalenia terminu przekroczenia przeze mnie granicy PRL. Jest to przykład esbeckiej inwigilacji prowadzonej w stosunku do mnie.  POBIERZ DOKUMENT
 
Wezwanie do Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej. Wezwanie na przesłuchanie do Komendy Stołecznej MO, które otrzymałem w kwietniu 1983 r. po powrocie w lipcu 1982 r. z pobytu we Wiedniu. To dowód na to, jak rzekomy tw „Ryszard” chętnie przychodził na spotkania z esbekiem T. Wielgórskim. Na tym wezwaniu nie ma informacji, że jest ono spowodowane przez tego esbeka, natomiast w pouczeniu figuruje informacja o obowiązku stawienia się w charakterze świadka i złożeniu zeznania.  POBIERZ DOKUMENT



Przewijanie do góry